Note(s)

photoblog

Archive for Maj 2014

-78-

leave a comment »

Wires - Kable

Wires – Kable

Click to enlarge – Po kliku większe

Written by serafion

Maj 25, 2014 at 7:15 pm

Napisane w Color, Daily

-77-

leave a comment »

Wires - Kable

Wires – Kable

Click to enlarge – Po kliku większe

Written by serafion

Maj 25, 2014 at 7:14 pm

Napisane w Color, Daily

-76-

leave a comment »

High tide on Vistula - Wysoka fala na Wiśle

High tide on Vistula – Wysoka fala na Wiśle

Click to enlarge- Po kliku większe

Written by serafion

Maj 24, 2014 at 2:06 pm

Napisane w Color, Vistula

-75-

leave a comment »

Parked Car - Zaparkowany Samochód

Parked Car – Zaparkowany Samochód

Click to enlarge – Po kliku większe

Written by serafion

Maj 24, 2014 at 10:03 am

Napisane w Color, Daily

Fujifilm Workshop – Warsztaty Fujifilm

leave a comment »

Kto chce zobaczyć zdjęcia z warszatów niestety w tej relacji ich nie uraczy. Niestety nie tyle nie było okazji, co czasu je zrobić. Dużo ważniejsza część działa się w strefie słowa i myśli – przynajmniej dla mnie. Jednakże tu muszę podkreślić, że prowadzącym moje warsztaty był Filip Ćwir i tylko ostatecznie za relację z jego zajęć mogę odpowiadać.

Ale od początku. Całość rozpoczęła poglądowa prezentacja sprzętu marki Fujifilm i historii producenta. Od czasów zarania marki do jej współczesności. Osoby zainteresowane technikaliami mogły czuć się całkowicie nasycone, prezentujący nie mylił technicznych pojęć co uważam za duży plus. Potem przyszła pora na Alexa Lambretchts’a, prezentującego swoje fotografie oraz kolejno Filipa Ćwira i Tomasza Lazara. Ponieważ bardziej zainteresowany byłem tym właśnie elementem wasztatów to poniżej Szanowny i łaskawy Czytelnik znajdzie dłuższy opis. Na początek jednak podkreślę, że jest to dość karkołomna próba streszczenia wrażeń z ponad czterogodzinnego spotkania, wyliczenia mnówstwa dygresji i przemyśleń fotografów.

Zacznijmy od Alexa, którego prezentacja była prawdopodobnie najdłuższa. Długość wynikała nie tylko z ilości materiału do pokazania, ale również dość interesującej historii jego kariery. Otóż Alex twierdzi, nie bez przyczyny, że cały sprzęt i jego wielkość to jest sprawa absolutnie drugorzędna. W swojej przygodzie z fotografią zawodową fotografował średnim formatem, lustrzankami nikona, lustrzankami canona, leiką zarówno analogową jak i cyfrową, oraz ostatatnio głównie Fuji. Cała ta sprzętowa odyseja Alexa w zasadzie doprowadziła go do wniosku, że od początku pasowały mu głównie aparaty dalmierzowe, jednakże dopiero Fuji X100 podeszło mu całkowicie. Na samych zresztą warsztatach Alex wykorzystuje prywatne X100s służące mu zarówno do prywatnej fotografii jak i zleceń.

Innym aspektem, który Alex poruszał było gorące zachęcanie do uwolnienia się od myślenia, że to aparat czyni nas profesjonalistami. Poza jednym zleceniem Alex praktycznie nigdy nie był pytany o sprzęt jakim robi zdjęcia (a robi X100x lub innymi aparatami serii X). To co ostatecznie się liczy to produkt, czyli zdjęcie a nie otoczka jego tworzenia. Tutaj kolejna dygresja narzuca się odrazu, zgodnie z słowami Alexa, to nie jego twórczość  „zleceniowa” była podstawą do kolejnych zleceń, a przynajmniej nie w znacznej mierze. To co przyciąga klientów do Alexa, to jego fotografia uliczna którą robi niekomercyjnie. Według Alexa ważne jest to co sobą reprezentujemy, co mamy do pokazania i jak widzimy świat. Jeżeli widzimy świat inaczej, mamy swój styl to pielęgnujmy to, bo tak naprawdę tylko to się liczy. Skopiować czyjąś pracę może niemal każdy, ale konsekwentnie wypracowany styl jest udziełem niewielu. Według Alexa uwolnienie się od naśladownictwa leży także w strefie „tak powinien zachowywać się profesjonalista”, przykładowo wiele osób chodzi z aparatem przyspawanym do oka – błąd!. W ten sposób pozbywamy się kreatywnych możliwości wynikających z znacznego uniesienia aparatu bądź jego opuszczenia. Alex wiele zdjęć robi z góry, krzywi aparat, obcina czubki głów – ale to nie jest błąd, to chęć nadania dynamizmu zdjęciom powoduje te wszystkie zabiegi. To może tyle o Alexie, chociaż jest on na tyle inspirującą osobą, że możnaby mówić znacznie więcej.

Po Alexie prezentował Filip, który obiecał mówić krócej niż jego poprzednik;) Osobiście uważam, że wyszło podobnie – jedynie brak konieczności tłumaczenia powodował większą spójność. Filip przedstawiał serię portretów wykonanych w małej knajpce w Warszawie. Podkreślał zaskoczenie jakością zdjęć z aparatów Fuji, w porównaniu do konkurencyjnych produktów. Na zadane pytanie o różnice względem canona, który jak dało się wywnioskować posiada odpowiedział, że osobiście nie widzi różnicy między Fuji a aparatami canona, ale może to wynikać z faktu, że canon Filipa ma już 7 lat – nie jest to więc najnowszy model. Jednak nie jest to najważniejsze, bo względem innych aparatów też nie czuć tej różnicy, a raczej Filip wie co mówi, gdyż posiada około 60 różnych. Co ważne i zaskakujące Filip nie określił się jako znawca technologii cyfrowej, wciąż wiele zdjęć robi na tradycyjnych materiałach, więc jego wrażenia w głównej mierze odnoszą się do efektów uzyskiwanych aparatami analogowymi. W samej prezentacji interesujące były głównie zdjęcia i podobna do Alexa filozofia, zachęcająca do poszukiwania swojej metody wyrazu. Dużo czasu poświęcone zostało również samym modelom i pracy z nimi, optymalnej długości trwania sesji, która trwa aż do rozluźnienia modela – do momentu w którym fotograf jest częścią tła i nie powoduje rzadnego stresu. W fotografii portretowej to wyczekanie jest sprawą kluczową dla odróżnienia czy efekt naszej pracy to portret czy tylko zwykłe zdjęcie.

Ostatni prezentujący Tomasz Lazar, pokazywał swój materiał z USA a konkretnie NY. Mowa była o szerokiej rozpiętości tonalnej matryc Fuji, bardzo dużej możliwości wyciągania z cieni oraz łatwej konwersji do cz-b. O czym jeszcze nie wspominałem Tomasz jak i pozostali fotografowie podkreślali również bardzo dobre oddanie kolorów i tryby kolorystyczne dopasowane do charakterystyk materiałów tradycyjnych fuji. W gruncie rzeczy prezentacja Tomka ograniczała się do prezentacji zrobionego materiału w kontekście przydatności do tego celu aparatów fuji. Tutaj muszę się przyznać, że niestety ze względu na znaczne skupienie na dwóch pozostałych mimo bierzącego zainteresowania słowami Tomka, wiele z głowy mi uleciało i nie jestem w stanie dać pełnego obrazu prezentacji Tomka.

Po zakończeniu fazy prezentacyjnej przyszedł czas na podział na grupy, pobranie artysty ulicznego z repertuaru szczudlarza, żonglera bądź mima i rozpoczęcie zdjęć. Oczywiście była również możliwość testowania zarówno obiektywów w tym najnowszych 10-24 i 56 jak i aparatów. Ponieważ uczestnicy zostali podzieleni na trzy grupy, każda z innym fotografem ja mogę opowiedzieć tylko o podejści Filipa do warsztatów. Ostatecznie więc nie wyszliśmy na ulice, a pierwszą prośbą Filipa było „proszę nie róbcie zdjęć”. W kontekście całości tego fragmentu warsztatów miało to jednak duże znaczenie. Umiejscowieni w sali konferencyjnej rozpoczeliśmy zajęcia od próby zrozumienia czym jest portret. Otóż według Filipa nie jest to napewno zwykły pstryk i coś łatwego. Portret to coś znacznie więcej i dziedzina wymagająca znacznej wrażliwości na drugiego człowieka, długostrwałej i szczerej obserwacji. Samo zdjęcie powinno zawierać nutę tajemnicy, lecz jednocześnie pokazywać charakter i historię portretowanej osoby. Ponadto portret nie jest rzeczą oczywistą, nie chodzi tu o sfotografowanie rybaka z wędką, bądź fotografa z aparatem. Chodzi o znalezienie pewnej odpowiedzi w zdjęciu. Natomiast kluczową kwestią w portrecie jest światło, na które należy wyrobić sobie wrażliwość i którym trzeba nauczyć się sterować. W tym celu Filip odsłonił dotychczas zasłonięte zasłony i wpuścił na salę rozposzone od chmur i zmiękczone przez zasłonki kierunkowe światło. Potem z katalogu zrobił blendę i kazał obserować jak zmienia się twarz mima, naszego modela, wyczernił laptopem fragment i znów naszym zadaniem była obserwacja. Nasz mim opierał się o stołek, stał prosto a naszym zadaniem było badać zmiany wyrazu ucharakteryzowanej twarzy. Każda zmiana pozycji, układu ciała w jakiś sposób wpływa na portretowaną twarz, są to zmiany subtelne ale dla końcowego efektu niezwykle ważne.

Interesującym fragmentem był też moment, w którym jeden z uczestników omało co nie wcisnął aparatu w oko mimowi. Nie pozostało to bez odpowiedzi, Filip szybko poprosił o zaprzestanie takich praktyk i o ile nie stwierdził, że są z gruntu złe, to wymagają przygotowania modela. Odnosiło się to przede wszystkim do poszanowania intymności osoby portretowanej, strefy komfortu w której się znajduje. Jej naruszenie jest możliwe, ale portret wymaga zaufania między fotografem a modelem – to zaufanie trzeba umieć wytworzyć.

Nie mniej ważną od opanowania światła częścią warszatu portrecisty jest pewne psychologiczne podejście. Umiejętność zbliżenia się do psychiki, czy umysłu osoby, którą uwieczniamy. Tutaj Filip zaproponował ćwiczenie polegające na bardzo bliskim podejściu do drugiej jakiejś osoby, do wykonania nawet ze bliskim znajomym. Po to żeby przebić się przez barierę intymności drugiej osoby i zdobyć odrobinę odwagi w portretowaniu a jednocześnie bardziej poczuć drugą osobę (nie w sensie oddechu). Do takiej bliskości i zaufania należy dążyć, żeby móc przebić się przez maski jakie przybiera portretowana osoba.

Ostatecznie nieważny jest materiał na którym robimy zdjęcia, choć może on być elementem eksperymentu. Nieważny jest sposób, jedyne co jest ważne to efekt. W ciągu całych warszatów zrobiłem może 6 zdjęć, ale nie żałuje, bo czasem zwyczajnie lepiej posłuchać. To były pierwsze warszataty na których współuczestniczący nie rzucili się na modela, raczej panowało zasłuchanie (czemu zresztą sprzyjała kameralna atmosfera). Bo nie trzeba robić wielu zdjęć żeby uzyskać efekt, czasem wystarczy raptem kilka. Sam Filip stwierdził zresztą, że robiąc portety robi maksymalnie trzy zdjęcia i to wystarcza. Nie jest w trakcie sesji jednak w pogoni za ujęciem, nie lata wokół fotografowanej osoby. Zdjęcie jest tu raczej efektem ubocznym spotkania, czymś co moim zdaniem jest nie tyle efektem co takim odpryskiem z więzi i atmosfery wspólnie wytworzonej. W prywatnej praktyce robiąc wielkoformatowe portrety wyczekuje swoich modeli, aż odprężeni pozwolą na uchwycenie czegoś głębszego niż zwykłe zdjęcie.

Filip zachęcał do poszukiwania twarzy, osobowości i jeśli widzimy coś interesującego to zrobienia zdjęcia to je róbmy. Nie należy się bać zapytać o zrobienie zdjęcia jeżeli czujemy, że naprawdę dzieje się coś niepowtarzalnego. Na koniec jeszcze dwie książki polecone do przeczytania, zdanie sprzętu i w drogę do domu.

Powyższe jest jedynie subiektywną opinię, oczywiście każdy z Mistrzów odpowie na zadane pytanie, jeśli tylko zna odpowiedź. Każdy więc mógł zapytać o technikalia, możliwe było pokazanie własnych zdjęć jeśli ktoś miał ochotę. Same warsztaty mimo tematu wiodącego moim zdaniem były raczej około fotograficzne i było to cudne wrażenie. Ostatecznie chociaż starałem się wyżej oddać całość warsztatów to widzę, że mimo wszystko jest to tylko procent z wrażenia jakie zostawiają. Niemniej polecam warsztaty fuji, nawet czasem bez aparatu – tylko w formie inspiracji, bo prowadzący naprawdę mają coś do powiedzenia i wiedzą jak to przekazać.

Ps. Poniższe zdjęcia począwszy od czerwca są z X-Pro1.

 

***

English version to be updated.

 

Written by serafion

Maj 16, 2014 at 9:39 am

Napisane w Daily

-74-

leave a comment »

rape field - pole rzepaku

rape field – pole rzepaku

Click to enlarge – Po kliku większe

Written by serafion

Maj 12, 2014 at 2:02 pm

Napisane w Color, Daily

-73-

leave a comment »

Tree against the wall - Drzewo naprzeciw ściany

Tree against the wall – Drzewo naprzeciw ściany

 Click to enlarge – Po kliku większe

Written by serafion

Maj 12, 2014 at 6:58 am

Napisane w Breslau, Color, Daily